[:pl]
Wyjazd do Australii to poważna akcja finansowa. Jakkolwiek zdecydujesz dostać się pod Uluru wydasz na to nie mało kasy. Jak więc to zorganizować, aby zobaczyć i nacieszyć się pięknymi formacjami skalnymi i jednocześnie nie pójść z torbami?
Jeśli wybierzesz najtańszą opcję, czyli autostop mogę Ci życzyć powodzenia, bo nie będzie to najłatwiejsze zadanie. Jeśli jesteś samotną podróżującą dziewczyną, odradzam łapanie autostopu z Alice Spring. Mi było ciężko się z tego miasta wydostać i nie czułam się tu komfortowo, obserwując kierowców za kierownicą. Pierwszy raz odmówiłam podwózki, przeczuwając coś niedobrego. Jeśli jest was dwoje, już lepiej, ale uprzedzam – możecie trochę czekać:-) Autostop latem to smażenie się na otwartym ogniu. Pod Uluru jechać najlepiej australijską zimą tzn. od czerwca do sierpnia. Latem jeśli temperatura przekracza 36 stopni to większość szlaków dookoła jest zamkniętych.

W okolicach Uluru jest problem z tanimi noclegami i ze spaniem na dziko. Większość ludzi nocuje w miasteczku Yulara (ok. 20 km od Uluru), które zostało wybudowane dla turystów przyjeżdżających zobaczyć Uluru i Kata Tjuta. Znajdują się tu drogie zakwaterowania w pokojach, hotele i drogi supermarket. Camping kosztuje $40 za namiot dla jednej osoby. Jeśli śpisz w samochodzie, zapłacisz trochę taniej. Słyszałam o ludziach, którzy bez problemu przychodzą na camping wieczorem i wychodzą wcześnie rano niezauważeni przez obsługę. Na campingu pod Kings Kanyon jest tak samo. W samym Yulara, jeśli zdecydujesz się spać gdzieś na dziko, mogą cię przegonić. Nie ma tam za bardzo miejsca, żeby się schować.
W parku narodowym jest zakaz biwakowania na dziko!
Jeśli myślisz o spaniu pod Uluru lepiej sobie odpuść i uszanuj dziedzictwo aborygenów, którym niewiele zostało. Domki „rengersów” znajdują się też na terenie parku narodowego, więc zawsze po drodze wypatrują zagubionych turystów. Wypatrzą też Ciebie! 🙂
Za Yulara w stronę Alice Spring jest jedno lub dwa pobocza, gdzie oficjalnie można się zatrzymać samochodem i przenocować. Inną dość dobrą możliwością jest nocleg w Curtin Springs, które znajduje się 100 km od Uluru. Camping jest za darmo; jedyna opłata to prysznic $3 (2016 rok). Na miejscu znajduje się stacja benzynowa oraz pub z jedzeniem. Świetne miejsce dla mających samochód oraz autostopowiczów! Jedyny minus to taki, że aby dojechać na wschód słońca w okolice skał, trzeba bardzo wcześnie wstać.


Wstęp do parku kosztuje $25 od osoby na 3 dni! Oszaleli! Jest jednak sposób aby to ominąć 🙂
Zanim jednak go opiszę, chciałabym, żebyś zrozumiał, że o tych tanich, trochę ”marginalnych” sposobach taniego podróżowania piszę, gdyż uważam, że wszystko, co jest na ziemi, należy do ludzi. Takie skały jak Uluru są częścią dziedzictwa całej ludzkości. I niesprawiedliwe jest to, że ktoś, kto ma pieniądze ,ma ten przywilej podróży, a ten, kto nie ma pieniędzy, nie może doświadczać, przeżywać, patrzeć, dotykać i się uczyć.
Ciekawe ile z tych pieniędzy idzie dla aborygenów i czy oni potrafią/chcą te pieniądze dobrze wykorzystać?

Wracając do tematu. Wjeżdżając na teren parku, trzeba przejechać przez szlaban, który otworzy się po włożeniu biletu do maszyny. Bilet kupuje się w budce u Pani przy szlabanie. Wystarczy jeden bilet do wielokrotnego wyjazdu. Do szlabanu prowadzą dwie drogi; jedna dla osób, które jeszcze nie kupiły biletu, a druga dla tych, co już kupili. Dwie drogi usprawniają przepływ turystów. Żeby uniknąć dużych opłat do parku wystarczy, gdy tylko jedna osoba pojedzie i kupi bilet, a reszta zostanie w Yulara lub jakimkolwiek innym miejscu. Przy ponownym wjeździe, kiedy już wszyscy będą w samochodzie, należy wybrać drogę dla osób, które już kupiły bilet. Proste.
Co prawda przy tej drodze znajduje się budka dla obsługi, ale podczas mojego pobytu (lipiec 2016) nigdy nikogo w niej nie było.

Coś ominęłam, a może coś jest już nieaktualne? Daj znać![:en]Wyjazd do Australii to poważna akcja finansowa. Jakkolwiek zdecydujesz dostać się pod Uluru wydasz na to nie mało kasy. Jak więc to zorganizować, aby zobaczyć i nacieszyć się pięknymi formacjami skalnymi i jednocześnie nie pójść z torbami?
Jeśli wybierzesz najtańszą opcję, czyli autostop mogę Ci życzyć powodzenia, bo nie będzie to najłatwiejsze zadanie. Jeśli jesteś samotną podróżującą dziewczyną, odradzam łapanie autostopu z Alice Spring. Mi było ciężko się z tego miasta wydostać i nie czułam się tu komfortowo, obserwując kierowców za kierownicą. Pierwszy raz odmówiłam podwózki, przeczuwając coś niedobrego. Jeśli jest was dwoje, już lepiej, ale uprzedzam – możecie trochę czekać:-) Autostop latem to smażenie się na otwartym ogniu. Pod Uluru jechać najlepiej australijską zimą tzn. od czerwca do sierpnia. Latem jeśli temperatura przekracza 36 stopni to większość szlaków dookoła jest zamkniętych.

W okolicach Uluru jest problem z tanimi noclegami i ze spaniem na dziko. Większość ludzi nocuje w miasteczku Yulara (ok. 20 km od Uluru), które zostało wybudowane dla turystów przyjeżdżających zobaczyć Uluru i Kata Tjuta. Znajdują się tu drogie zakwaterowania w pokojach, hotele i drogi supermarket. Camping kosztuje $40 za namiot dla jednej osoby. Jeśli śpisz w samochodzie, zapłacisz trochę taniej. Słyszałam o ludziach, którzy bez problemu przychodzą na camping wieczorem i wychodzą wcześnie rano niezauważeni przez obsługę. Na campingu pod Kings Kanyon jest tak samo. W samym Yulara, jeśli zdecydujesz się spać gdzieś na dziko, mogą cię przegonić. Nie ma tam za bardzo miejsca, żeby się schować.
W parku narodowym jest zakaz biwakowania na dziko!
Jeśli myślisz o spaniu pod Uluru lepiej sobie odpuść i uszanuj dziedzictwo aborygenów, którym niewiele zostało. Domki „rengersów” znajdują się też na terenie parku narodowego, więc zawsze po drodze wypatrują zagubionych turystów. Wypatrzą też Ciebie! 🙂
Za Yulara w stronę Alice Spring jest jedno lub dwa pobocza, gdzie oficjalnie można się zatrzymać samochodem i przenocować. Inną dość dobrą możliwością jest nocleg w Curtin Springs, które znajduje się 100 km od Uluru. Camping jest za darmo; jedyna opłata to prysznic $3 (2016 rok). Na miejscu znajduje się stacja benzynowa oraz pub z jedzeniem. Świetne miejsce dla mających samochód oraz autostopowiczów! Jedyny minus to taki, że aby dojechać na wschód słońca w okolice skał, trzeba bardzo wcześnie wstać.


Wstęp do parku kosztuje $25 od osoby na 3 dni! Oszaleli! Jest jednak sposób aby to ominąć 🙂
Zanim jednak go opiszę, chciałabym, żebyś zrozumiał, że o tych tanich, trochę ”marginalnych” sposobach taniego podróżowania piszę, gdyż uważam, że wszystko, co jest na ziemi, należy do ludzi. Takie skały jak Uluru są częścią dziedzictwa całej ludzkości. I niesprawiedliwe jest to, że ktoś, kto ma pieniądze ,ma ten przywilej podróży, a ten, kto nie ma pieniędzy, nie może doświadczać, przeżywać, patrzeć, dotykać i się uczyć.
Ciekawe ile z tych pieniędzy idzie dla aborygenów i czy oni potrafią/chcą te pieniądze dobrze wykorzystać?

Wracając do tematu. Wjeżdżając na teren parku, trzeba przejechać przez szlaban, który otworzy się po włożeniu biletu do maszyny. Bilet kupuje się w budce u Pani przy szlabanie. Wystarczy jeden bilet do wielokrotnego wyjazdu. Do szlabanu prowadzą dwie drogi; jedna dla osób, które jeszcze nie kupiły biletu, a druga dla tych, co już kupili. Dwie drogi usprawniają przepływ turystów. Żeby uniknąć dużych opłat do parku wystarczy, gdy tylko jedna osoba pojedzie i kupi bilet, a reszta zostanie w Yulara lub jakimkolwiek innym miejscu. Przy ponownym wjeździe, kiedy już wszyscy będą w samochodzie, należy wybrać drogę dla osób, które już kupiły bilet. Proste.
Co prawda przy tej drodze znajduje się budka dla obsługi, ale podczas mojego pobytu (lipiec 2016) nigdy nikogo w niej nie było.

Coś ominęłam, a może coś jest już nieaktualne? Daj znać![:]
Author: Ola
Pasjonatka podróży i aktywnego stylu życia. Preferuje wyjazdy typu “adventure” w otoczeniu przyrody. W Nowej Zelandii odbyła miesięczny staż raftingowi na górskich rzekach i przez 3 lata pracowała w jaskiniach jako Adventure Cave Guide w Nowej Zelandii w Waitomo, które znane jest z Black Water Rafting. Dłużej przebywała również w Norwegii studiując norweski “outdoor life” oraz pomieszkiwała w Omanie.
Leave a Reply